Jesień

Drzewa gubią swoje liście,
które wyściełają szare chodniki.
A ja, idąc kolorowym dywanikiem
Czując się znów jak dziecko
Zbieram dary natury:
uśmiechnięte kasztanki
żołędzie w kapeluszach
i różnokolorowe puzle dywanika…

A nasza układanka się rozpadła
Na bardzo małe kawałki
Już i tak nie było wszystkich elementów
I niemożliwa próba zastąpienia ich.

Zostały tylko wspomnienia
Różnego rodzaju
Bo nigdy nie może być tak jak kiedyś
Niemożliwa jest budowa czegoś bez fundamentów
Czy konstrukcja na starych i zużytych już materiałach
Wszystko wychodzi w praniu…

Czytając stare wspomnienia
Tyle myśli chodzi po głowie
Że naprawdę było fajnie
Że tych dobrych mimo wszystko było dużo
Że potrafiliśmy się śmiać
I nie przejmować bzdurami
Żyć i umieć cieszyć się chwilą spędzoną razem
Że wtedy mieliśmy siebie…
To przeszłość…

A ktoś kiedyś miał mi wytłumaczyć zdanie:
„WSZYSCY TACY SAMI, BEZ JAKICHKOLWIEK WYJATKÓW…”
heh śmieszne…

Ale istnieją i trwałe fundamenty
Jest ich kilka
Na solidnej podstawie
Budowle nad którymi pracowało się latami
I widać efekty
Takich, których mam nadzieje nikt nie zburzy
-nie pozwolę

Teraz brakuje czasu na wszystko
Nauki w ch** i ciut ciut
Ale trzeba
Trzeba myśleć o przyszłości
Zdanie do następnych klas
z w miarę pozytywnymi ocenami
Dobrze zdana matura
I dobre studia
Jeśli teraz nie będę o tym myśleć,
To nie obejrzę się i będzie za późno…

A na dzień dzisiejszy wielką radość sprawia mi to co robie
Robie coś z pożytkiem
Mogę komuś pomóc
Dziękuję maluchy:)
[Montesori]

Wódka i Egzystencjalny paw
Śpiewany z Miśkiem i Małym

Dziękować Justkowi i BB za pomoc przy szablonie:]