dorosłość staje się bólem
zaczynając od bolących poduszek
mieszając z nie tym zachowaniem

miksowanie wszystkiego na raz
radości ze smutkiem
dodając szczyptę bólu
oraz łyżkę zawiedzenia i przykrości

przeterminowany syrop
który psuje nastrój

zbieram igły
które spadły z sosny
bo gąbki przecież nie są tkankowcami

zamrażam emocje w aparacie
kręcąc Orange

kompletując cały wystrój
chcąc łączyć biel z fioletem

czekam na święta
na święta bez śniegu
ale z chwilą nieprzyspieszonego oddechu
głębokiego i rześkiego

a w głowie rodzą się nowe myśli
dobre myśli
mające kształt zapalonej lampki na choince.