Wiedza włożona w koszulki

ważona w kg.

Odstawiony magnez w kostkach.

 

I czarne nogi stojące przy brzegu łóżka

patrzyły się przypominając

że jeszcze mamy sporo czasu na wieczorne rozmowy.

I radość.

taka zwykła radość

szczera radość

niespodziewany Gość.

 

Nie będzie już zapachu kiszonego ogórka w torbie

i marmolady w kieszeni.

Motyli na okładkach zeszytów

i pajączków z wielkimi oczami.

 

Póki co

zastrzyki

tabletki

odwiedziny

gojące się siniaki na rękach

i zakrzepnięta krew.

 

Szary słoń w zielonej torbie

i zapach nektarynek na szpitalnym stoliku