Nie wierzyłam Jej słowom

a jednak.

 

Pośród deszczowych dni

życie nabiera barw

i ma kolor brązowego misia

w pomarańczowym szaliku.

 

Wciąż wygrywana

ruletka przeczuć.

 

W kieszeniach znów przelewa się

jesień.

A babie lato chyba o nas zapomniało.

ukryło się gdzieś pod mokrym kasztanowcem.

 

Pora przestać bać się szczęścia.

Pora stawić mu czoło.

 

Zaczynają się otwierać

kolejne rozdziały w życiu.

Może też i pora na „dobrą kolejkę”. 

 

Upijam się widokiem brązowych Oczu.

 

„Bezchmurne niebo mam znów nad sobą…”