Rok.

Pełny  rok.

Niby nie wiele,

A zmieniło się dużo.

Oprócz pozostałości w formie

schizów, uważania, lekkiego bólu

ostrożnych szpilek, biegów na autobus,

czy guzika

jest dużo innych rzeczy które cieszą.

Tak naprawdę.

I potrafią wywołać uśmiech.

ten szczery.

 

Zrywając przetacznika

bodziszka czy kokoryczke wonną

drugą ręką trzymam Twoją dłoń.

Mój początek i koniec wieczności.

 

Spełniające się marzenia.

Święta mające inną moc.

Czarna perła, Giorgio Armani

PKS, sos czosnkowy, 3bit.

 

Niech buty dalej stoją w korytarzu.

 

tym razem prezentem na dzień matki jest kolano w jednym
kawałku.

 

Wspomnienie wilgotnego lasu.