…a mimo tego, to nasz cel.
Chcemy spełniać marzenia
Chcemy nutki adrenaliny.
Chcemy lecieć do chmur,
do gwiazd.
I nadal cicho w to wierzymy.
Być może kosmos okaże się
być tak nie daleko.

Między nad Wisłą a nad stadionem narodowym.

Kolejny wielki krok
w tym odpowiedzialnym życiu.
Krok, który okaże się być dobrym lub nie.
Krok, który póki co przeraża.
Nie koniecznie zadowala.
Ale przeważa nad myślami,
bycia szarakiem
nic nie znaczącym dla reszty ludzkości.
Nad myślą kolejnych miesięcy
psychicznego nie zadowolenia i dyskomfortu.

Tu przynajmniej w morfologii z rozmazem brzęczą większe złotówki.

Nawet od jakiegoś czasu się wysypiam.
Cudowne!
Czym jest pół godziny wobec wieczności?- oj dużo!

Życie nas weryfikuje.
Sprawdza.
Po raz kolejny układając nowe scenariusze.
Już wiem, że co poniektórzy
nie sprawdzili się w gotowych scenariuszach.
Scenariuszach o wieloletniej zaufanej P.
„I bym teraz k…. nie miał ręki”

Są inne życiorysy, które były schowane ,
gdzieś tam z tyłu.
Ale sukcesywnie odkurzane.
Te chyba teraz owocują.

Plany na życie muszą poczekać.
Są priorytety, które może nie powinny być ważniejsze niż
Owoc Miłości.
Ale trochę się przesuną.
Chociaż chcę, ale się boję.
Obawiam, zastanawiam, wymyślam.

Ty rozumiesz, wspierasz, czekasz.
A ja biegnę za Tobą starając się dotrzymać kroku.