Stawiamy kolejny krok.
Mimo, że chęci wielkie,
pragnienie dziecięcego uśmiechu.
Strach.
Odpowiedzialność jest lekko paraliżująca.

Czy jesteśmy wystarczająco dorośli?
Czy dziewczynka z liceum skończyła już etap szkolny?
Czy jesteśmy gotowi na poświęcenie?
Wyrzeczenia?
Na walkę z opadającą ciężką powieką?
W końcu nie jestem pierwsza.

A błyszczące oczy,
skopiowane geny, monosylaby,
słowa, zdania, śmiech.
Zrekompensują chyba wszystko.
Strach przed nowym i nieznanym.

Wiosna w środku zimy.
Styczniowe powietrze
pachnie zapowiedzią wiosny.
Wariactwo pogodowe.
Niedługo powietrze znowu będzie pachnieć
jak malinowa mamba.
Ale na krótko.
Eliza Orzeszkowa przywita nas zapachem świeżej farby.

Życie przewraca się do góry nogami.
Plany, założenia, priorytety,
zmieniają się jak w kole fortuny.
Gdzieś w tym wszystkim wiem,
że Twoja ręka leży na moim ramieniu,
zatrzymując przed kolejną kłodą.
Kładąc kolejny miękki dywan.
Tam na górze.
Ty.
W końcu serduszko dzięki Tobie.
Może gdzieś to wszystko było zaplanowane?
Układasz dla nas pomysł na życie.
„przecież nie zrobił by Tobie tego”.
„jesteś Aniołem”.

Pisząc to nie wiedziałam, że życie robi kolejny fikołek.
Równowaga w rodzinie?
Okruszek!