Fetysz stóp.
Ciepło Twojego oddechu na mojej dłoni,
kiedy zasnąłeś siedząc ze mną przed komputerem.
Twoja coraz bujniejsza łysa czupryna.
Taka miękka.
Łaskotki pod brodą.
Szyja taka jak u Niego.
Wrażliwa.

Wszędobylskie paluszki- grzebiuszki.
I stopy rosnące w mgnieniu oka.

Każdy siedmiomilowy krok rozwojowy,
dla niewtajemniczonych nic nie znaczące
jakieś tam kroczki.
Dla nas kolejny wielki sukces,
kolejny etap w Twoim maleńkim życiu,
radośnie machający nogami,
próbując zarzucić je na kanapę.

Pachniesz ulotnym dzieciństwem.
Pachniesz dziecięcym „spokojem”.
Pachniesz nieziemską radością i kosmicznym płaczem.
Pachniesz flipsami.
Pachniesz miękkością skóry.
Pachniesz jak moje Szczęście.

Nie zawsze jest kolorowo.
Nie zawsze jest łatwo.
To jest jeden z trudów życia.
Życie gdzie łzy lecą,
a mimo to potrafię się uśmiechnąć.
Bo te oczy się przytulają.
Bo jestem bogatsza w nową sukienkę:)

W końcu. Biały kieł.