pestka-slonecznika blog

Twój nowy blog

Wiedza włożona w koszulki

ważona w kg.

Odstawiony magnez w kostkach.

 

I czarne nogi stojące przy brzegu łóżka

patrzyły się przypominając

że jeszcze mamy sporo czasu na wieczorne rozmowy.

I radość.

taka zwykła radość

szczera radość

niespodziewany Gość.

 

Nie będzie już zapachu kiszonego ogórka w torbie

i marmolady w kieszeni.

Motyli na okładkach zeszytów

i pajączków z wielkimi oczami.

 

Póki co

zastrzyki

tabletki

odwiedziny

gojące się siniaki na rękach

i zakrzepnięta krew.

 

Szary słoń w zielonej torbie

i zapach nektarynek na szpitalnym stoliku

bo druga zawsze jest środkowej
bo trzeba pilnować linii
asy w 9 metr
krew na rękach
-tak bardzo mi brakowało

dziwne, że w ścianie nie ma dziur

procent tlenu w pobieranym powietrzu
zmniejszył się
i to znacznie

Tęsknię za tą radością
za tym śmiechem
za bezgraniczną wolnością

za Twoją siłą
i skupieniem włożonym w każdy następny atak
Twój shoot

mokra dwunastka

bo nie ma już NAS,
są tylko One.
i jeden On.

Nawet kciuk już nie przypomina o sobie

zaczynam się już żegnać
przygotowuję pod powiekami
wszystkie momenty zebrane w wielką kroplę.

biały-czerwony- niebieski- gala

oczyszczenie przez ogień

żółty!

Pochłaniam kolory
w coraz większych ilościach
tak aby czuć je najmniejszą
komórką ciała. 

pomarańczowy!

Znowu jeżdżę niezgodnie z przepisami
zawsze w przeciwną stronę
niż wszyscy
wyrabiam zimową normę.

biały!

Układam nowe reguły gry
w którą będę grać z życiem
żeby los uśmiechnął się
bez krzty ironii.

zielony!

Po raz kolejny odliczam dni
dni do nieokreślonej
upragnionej
daty.

czerwony!

Wkładam między kartki z zadaniami
czarno- białe łatki
słońce  
i uśmiech.

Estradiol
i elitarne F

G jak Małgorzata

Przepraszam
że myślałam,
że tęskniłam,
że dreszcz,
że podałam rękę,
że byłam
przepraszam, że nie codziennie,
że koszula pachnie Tobą,
że się starałam,
że malowałam paznokcie,
że kupiłam zieleń,
że uciekałam w przyszłość,
że wierzyłam,
że miałam nadzieję,
że czułam,
że chciałam się zakochać…

10 nie było moje
2-słownie przeklęte dwa

Przepraszam za chwile
dziękuję za wspomnienia.

Anima Libera.

Bo szukam w tym wszystkim
odnajduję.
Aby było własnie tak
tak, właśnie tego chce.

Tak zwykła rzecz
i nie zadzieraj nosa.
Nie ładnie.
Cała ta całość.

Niech nikt nie przeszkadza
owoce granatu
bez ogórka.

Bo M. jest sentymentalny
a M. jest tańcząca
kwiaty we włosach potargał wiatr

Co z tego ze butów jest mniej
kiedy jest cisza
cisza, która sprawia ból
bo się toczy
tak właśnie
i nie dam rady zatrzymać
ułożyć w jakąś całość.

a Jego małe wielkie oczka
i uśmiech.
męski pasek
tak cieszą.
Twoja wielka radość
tak bardzo Go kochasz.

a w tle nam grają

bo trzeba wznieść toast
bo trzeba mieć wspomnienia

Zaczynam uśmiechem

przepełnionym pokładami energii
radości
lekkości
zwyczajności
motyli?

„Zabawnie tak oddychać
przez różową słomkę”

Zawodnicy w trakcie gry
zwyczajnej gry
która ma ruchy Twista
i melodię „The way i are”

Nie ważna jest już kolęda
której nie było
i opłatek
na którym był obrazek zegarka
zarazek
telefon pełen fałszu
i głowonogi indywidualiści.

bo
marzenia przecież się spełniają
bo trzeba wierzyć
i patrzeć na petardy
gdy w końcu jest śnieg
a mróz wcale nie jest mroźny

a wśród glośniej muzyki
i wylanego szampana
w końcu złapane połączenie

dziękując za światełka dla mnie

motyle!

Szkoda słów,
reszte dopowie księżyc.

dorosłość staje się bólem
zaczynając od bolących poduszek
mieszając z nie tym zachowaniem

miksowanie wszystkiego na raz
radości ze smutkiem
dodając szczyptę bólu
oraz łyżkę zawiedzenia i przykrości

przeterminowany syrop
który psuje nastrój

zbieram igły
które spadły z sosny
bo gąbki przecież nie są tkankowcami

zamrażam emocje w aparacie
kręcąc Orange

kompletując cały wystrój
chcąc łączyć biel z fioletem

czekam na święta
na święta bez śniegu
ale z chwilą nieprzyspieszonego oddechu
głębokiego i rześkiego

a w głowie rodzą się nowe myśli
dobre myśli
mające kształt zapalonej lampki na choince.

Nadzieja,
która została w sposób krytyczny
podeptana
zgnieciona
zabrana

Kiedy przychodzą
tak bez ostrzeżenia
a oczy wtedy pełne łez

Kiedy świadomość boli,
że na długo trzeba odstawić
to wszystko co tak bardzo się kocha
oprócz rzeczy martwych
Ludzi…

A i przyszłość,
którą gdzieś tam planowałyśmy
poszła się….
poszła sobie….

Niby wciąż razem,
ale nie do końca.
Bo przekładanie numerków
to nie to samo,
to nie koszulka z nr 9
nie okrzyk,
nie krople potu,
i nie ta sama
radość przy kolejnym punkcie

Strach przed powiedzeniem sobie,
że została nauka.
Tylko.
A odstresowaniem zacznie być
kolekcjonowanie znaczków

Próbuje się ogarnąć
zacząć funkcjonować dalej
bez tego.
Mimo, że nad głową mam
czarny X
ale ”fight to end”
chyba…

”ale” błądzące gdzieś po między
kodonami, tyminą i cytozyną
bez celu
alkohole, wariacje, kombinacje
nie wiedzące czego chce
hej hop wszyscy razem

ostatni komar zabity na poduszce
i skrzyp z pokrzywą
spadający liść pod koła
i klucz ptaków
głośno i blisko

czas odliczany do 26
czas niewiadomy
a mimo to wciąż gdzieś z nadzieją

między monotonią dni codziennych
uśmiech
zielona koszulka z nr 9

Z rozmyślań na deszczu
tworząc rodziny
Zabawa w simsy

Mały kasztan
pierwszy
w mojej ręce
schowany do kieszeni

Wszystko na zawsze
Wszystko tak pewne
a jednak nie
pani od PP miała racje…

Dorato zostanie otwarte
I co z tego?
co z tego, że będę miała plastik
że wejdę tu i tam
że nie będzie kombinowania
nijak

Postawieni przed kalendarzem różnych dat
różnych terminów i już ważnych decyzji
Kiedy w głowie jeszcze wir młodości
wolności
szaleństwa
Kiedy my pragniemy łapać promienie słońca
i krzyczeć na wiatr

Kiedy zabierają mi sens życia
Moją iskrę
kiedy muszę czekać
wymienimy się kulami…

Wtedy gdy najbardziej zależało
Ten ostatni rok
Łzy w oczach
jak u dziecka, któremu zabrali
ulubioną zabawkę

Po raz pierwszy doceniłam
Składanie jednego życzenia
Zdrowia…

A jej widok przyprawiał o ból
Że jest niemoc
A Jego słowa podniosły na duchu
On dał promyk nadziei
I pokazał, że nie jest źle

Patrząc na metrykę
uczę się, że nieuchronnie osiągnęłam pełnoletność….


  • RSS