pestka-slonecznika blog

Twój nowy blog

Gdzie są te wszystkie chwile?
Te małe i te duże,
Wesołe i smutne,
Niby to tylko 16-naście lat
A wydarzyło się tak wiele,
Tyle wzlotów i upadków,
Tyle porażek i sukcesów,
Tyle łez i uśmiechów,

Nie chcę iść dalej,
Chcę zatrzymać czas tu
A nawet cofnąć…
Być znowu małą dziewczynką
bawiącą się w piaskownicy,
której problemy kończyły się
na „potrzebie”nowej sukienki dla lalki,
Teraz za dużo wiem,
Za dużo rozumiem,
Jest więcej problemów,
Nie wszystkie potrafie zrozumiec
Rozwiązać,
Coś się kończy,
Coś się zaczyna,
Ciągle nie tak…
Niepoukładane sprawy i rzeczy,

Chcę znów zakopać się w piachu,
lub rzucać butami z huśtawki
Czepiać się po drzewach
Grać w gumę i skakać na skakance
Jeść niedojrzałe mirabelki
Czemu to nie wraca?

A żółte róże ozdabiają pokój,
Kartki również,
Od tych, którzy pamiętali
Siła sióstr
Żółty-Czerwony

„(…)a słońce porowadziło na spotkanie z gwiazdami”

Poraz kolejny dziękuje…

„W promieniach świecącego słońca,kąpią się kolorowe dachy gibiańskich domów”
I znowu był powrót…
Poraz kolejny nie chciałam wracać…

Tam wszystko jest inne…
Problemy dnia codziennego,nie widziały mnie
Byłam pod szklaną kopułą,której one nie były w stanie przebić…
Słowo „problem” nie istniało…

tam…
drzewa,
las,
strumyk,
jezioro,
śpiew ptaków,
dzięcioł stukający w drzewo,
pliszki kręcipupki:]
kolorowe żabki,
młode żołędzie,
świerze powietrze,
widoki zdarte z pocztówek,
te zachody słońca…
mecz piłki nożnej Gieret Giby z Hetmanem Tykocin
na którym było dużo śmiechu,
spacery,
pluskanie się w wodzie zimnej jak cholera,
wyrywanie chwastów i gałęzi na naszej działce,
zbieranie grzybów,
kradziona kania,
zerwana papierówka,
liść kaczeńca,
chłopcy z czarnego audii
pan,który zgubił sandały biegnąc w pośpiechu do żony,
piosenka Maćka z Fuksa,śpiewana nałogowo,
reklama ideii:przery-pipip,
żółty kwiatek,
ogłuszająca cisza…

własnie tam chcem odpoczywać jak najwięcej…

I w ten sposób zakończyły sie wakacje,
Mimo wszystko było jajnie.
Ale w te wakacje nie czułam tego słowa,
One były inne
inne od tych poprzednich…
czemu?
nie wiem…

Teraz nadchodzi jesień…
Nowa szkola
Nowa klasa
Nowi ludzie
Nowi nauczyciele

Gdzie jest te 16-naście lat?!
Gdzie to wszystko?
Te wszystkie chwile?
Ni zatrzymam tego,czas leci dalej, tak jak woda w strumyku,której dłonią nie dało się zatrzymać…

Nieuchronnie zbliżamy się ku dorosłości…

Dziękuję Wam…

Dziękuję Wam moi prawdziwi Przyjaciele…
Dziękuję za każdą spędzoną z Wami chwilę…
Dziękuję za każdy uśmiech…
Dziękuję za każdą łzę…
Dziękuję za to, że zawsze mogę na Was liczyć…
Dziękuję za każdą kłótnię i każdy ból…
Bo to one nas uczą i sprawiają, że stajemy się silniejsi…
Kiedy Was potrzebuje Wy jesteście obok, pomagając mi stać…
Dziękuję…

Zaprzątamy sobie głowę małymi głupotami…
A tu całkiem blisko, dzieją się rzeczy o wiele ważniejsze…
Takie, które bardziej bolą…
Które nas na co dzień nie dotykają…
Ale kiedy są wystarczająco blisko,
Zdajemy sobie sprawę, że to też i nas może spotkać…
Że możemy stracić naprawdę wiele…
Część swojego życia…

Dziękuję za to, że byliście, jesteście i mam nadzieje, że zawsze już będziecie!!!

***
„Korzystam z najstarszego prawa
Wyobraźni i przywołuję zmarłych,
Wypatruję ich twarzy, nadsłuchuję kroków,
Chociaż wiem, że kto umarł, ten umarł dokładnie.
Umarłych wieczność dotąd trwa
Dokąd pamięcią im się płaci.
Ziemia wre- a to oni, którzy są już ziemią,
Wstają grudka po grudce, garstka obok garstki
Wychodzą z przemilczenia, wracają do imion
Do pamięci narodów,
Do wieńców i barw….”

Przecież to co najpiękniejsze nie trwa wiecznie…
Znów jestem w tym zapyziałym mieście.

A tam…
Świeże powietrze…
Cisza…
Ziezioro…
Niezapomniane widoki…

Tam czas leci w ogóle inaczej, wolniej…
Zegarek się zepsuł.
Liczyła się każda, najmniejsza chwila…

Dodatkowymi atrakcjami było:
Czarne kurwiszcze na czterech łapkach.
Maleństwo, rozpieszczone jak cholera o imieniu Justynka.
Ciotka szukająca ofiary do rozmowy.
Bibczenie samochodów na drodze.
Podkołdernik.
Śpiewanie o północy kolęd.
„Narkomanka”.
Ukochany towarzysz Misio.
Roztopione pod lampką żelki.
Gadanie do 2 i spanie do 13.
Malinowe landrynki.
Lody w Alasce.
Balsamy:kokosowy i vanilia z mleczkiem sojowym.
Ulubiony autobus nr 3.
Jeżdżenie stopem.
Polewa z upychania ogórków w bagażniku.
Skakanie po suficie ludziom na dole.
Dziwne sny….
A przede wszystkim duuuużo smiechu…

Wspominanie wszystkiego,
Na to było dużo czasu,
Jak to było kiedyś…
Gdybanie….
„Nigdy więcej nie będę już…”

Teraz zacznie się nowy rozdział w moim życiu…
Już coraz bliżej…
Harówa od samego początku…
Cieszmy się wakacjami, bo zostało ich już niewiele…

Tak…. i Nie!
Dzień dobry!Dzień dobry! Bo my tu z koleżanką…
„Open the door”
Łoł, ziemniaczki z ogniska :P

Pozdrowienia dla uprzejmego Pana z Torunia

Wciąż czuję smak truskawkowo- vaniliowej herbaty…


  • RSS